Koniec horroru

 Zaprawdę, gdyby nie wsparcie kuzynki, to już kopałabym doły z wapnem.

Jestem osobą tolerancyjną i cierpliwą.

Ale.

Czasem cierpliwość się kończy. 

Była mojego aktualnego, jak to lubię nazywać, biega mi po domu w stringach i wiesza staniki na lustrze w łazience. Roszczeniowo domaga się transportu, nie robi absolutnie nic i jeszcze mnie wkurwia wszystkim czym tylko możliwe. 

Nie mam więcej siły mówić o szczegółach.

15 osób na chacie przez parę dni jest wykańczające. I to w takim stylu.


Ale krótkim podsumowaniem: jedni ludzie są zjebani do szpiku kości, a drudzy ogarniają i naprawdę chce się ich lubić. I wszysycy jesteśmy tym samym gatunkiem. Jest to niesamowite...


Komentarze